A little party never killed nobody

 

That’s what life is all about: Let’s have a party. Let’s have it tonight.

– Lilly Pulitzer

Karnawał!!!!

Jak karnawał to zabawa do białego rana i oczywiście nowa sukienka:). W dzisiejszym wpisie pokarzę Wam moją sukienkę, którą uszyłam sobie na imprezę karnawałową. Jest to sukienka po metamorfozie! Jej pierwotną wersję dostałam od koleżanki mojej teściowej. Kiedy ją zobaczyłam zastanawiałam się „co ja niby mam z nią zrobić?”, wydawała mi się okropna. Nawet dla żartów założyłam ją któregoś dnia i chodziłam w niej po domu. Niestety czułam się w niej bardziej jak wieśniaczka, niż  dama:). Po kilku tygodniach znowu sięgnęłam po tą sukienkę, lecz teraz pomyślałam, że ją przerobię. Skróciłam ją, odcięłam krótkie, niezbyt atrakcyjne rękawki, w których moje ramiona wyglądały jak serdele:) i wprowadziłam kilka zmian.

Dajcie znać co o niej myślicie i która wersja sukienki bardziej Wam się podoba:).

 

 


 

corazon

14 Comments

  1. Przepięknie wyglądasz, sukienka na Tobie prezentuje się na prawdę fenomenalnie! 😀 Zdecydowanie krótsza wersja jest przepiękna <3 Pozdrawiam kochana i serdecznie zapraszam do siebie;)

  2. Cudowna metamorfoza! Uwielbiam jak pięknie odsłania się ta sukienka na plecach, prezentujesz się w niej cudownie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *